Jeśli jesteś właścicielem tej strony, możesz wyłączyć reklamę poniżej zmieniając pakiet na PRO lub VIP w panelu naszego hostingu już od 4zł!
Dzisiaj jest:
 
.
 
 .: menu
Główna strona

Opis serii Combat Mission

Przewodnik/poradnik do gry Shock Force

Scenariusze bitew

Artykuly na temat serii oraz II Wojny Światowej

Recenzje gier wartych uwagi

Linki do ciekawych stron
 

 .: Shock Force - kilka przemyśleń.

Shock Force - Którędy Na Damaszek?



Minęło już nieco czasu od premiery Shock Force.
Pewnie wielu z Was zadaje sobie pytanie, co nowego wniosła ta gra do serii, nie licząc tak wielu kontrowersji.

Osobiście byłem mocno zainteresowany grą w chwili jej wydania lecz ciągła walka z upierdliwym interfejsem i całe mnóstwo dziwnych błędów, irytujących podczas rozgrywki, sprawiły iż gra powędrowała na półkę.
Dopiero patch 1.05 zdołał mnie na dłużej przyciągnąć do gry, jednak i ten patch nie pozbawiony wielu wad (a w szczególności tej głównej, nie pozwalającej w pełni cieszyć się grą, czyli ciągłe problemy z LOS) nie napawał zbytnim optymizmem.
Kolejny 1.06 czynił już rozgrywkę mniej problematyczną, lecz nie pozwalał rozegrać prawidłowo kampanii zawartej w grze (od tego właśnie momentu coraz częściej używałem edytora).
Obecny patch 1.08 jest już pozbawiony większość tych najbardziej irytujących błędów, sama gra została nieco bardziej zoptymalizowana i daje w tym momencie 90% miodu w rozgrywce.

Niestety gra, jak zresztą każda z części Combat Mission, nie zdobyła należnej jej rzeszy miłośników i dla większości miłośników strategii jest tytułem nieznanym.
Powoduje to, iż w naszych skromnych, Polskich warunkach tytuł zarówno jest nie wspierany przez domorosłych twórców scenariuszy, jak i przez samego wydawcę nie mającego zbytniego zysku z tego tytułu i dlatego tak długo musimy czekać na zlokalizowanie patchy.
Przez to potencjalny gracz skazany jest tylko na misje wchodzące w skład gry (nie jest ich aż tak zbyt wiele), chyba że zna na tyle język Angielski by ściągać scenariusze zagranicznych twórców (a jest ich już dosyć sporo z czego dużo wartych uwagi) lub jest na tyle gra zainteresowany, iż sam sobie coś tworzy w edytorze.
Nie muszę chyba mówić, jak gigantycznym (praktycznie przekreślającym całkowicie grę) mankamentem jest taka sytuacja dla "przeciętnego Kowalskiego", który częstokroć w ogóle nie kojarzy serii Combat Mission i dla którego tytuł ten jest kolejnym kolorowym pudełkiem na wystawie sklepowej, kuszącym obrazkami i reklamowym tekstem z tyłu okładki.
Kontaktowało się ze mną wielu takich właśnie "przypadkowych" lub nowych dla serii CM graczy i wydaje mi się, iż gra wzbudziła większe zainteresowanie u takich właśnie "casual players" niż miłośników serii.

Jak już pisałem w recenzji jest to w tej chwili chyba najlepszy i najbardziej realistyczny symulator starć na współczesnym polu walki w skali kompanii czy wyższej.
Gdy przyzwyczaimy się już do interfejsu gry i poznamy poszczególne jednostki, to dostajemy do rąk naprawdę niesamowicie grywalną pozycję.
Zastosowanie skali 1:1 w miejsce umowności i symboliki starszych części, daje nam o wiele bardziej szczegółową kontrolę nad jednostkami i wymusza o wiele większe skupienie nad rozgrywką niż poprzednio. Nie mniejszy wpływ na to ma także specyfika terenu Bliskowschodniego oraz potężna moc współczesnego uzbrojenia.
Owe cechy dla niektórych są dość ciężkie do przyswojenia, a szczególnie chyba dla graczy którzy doskonale znają poprzednie edycje gry.

Przede wszystkim, musimy całkowicie zapomnieć o starym systemie gry, jeśli chcemy dobrze bawić się z Shock Force. :)
Obecnie rozgrywka toczy się w oszałamiającym tempie i brak zupełnie charakterystycznych przestojów w akcji dla poprzednich części, gdy albo kilka/kilkanaście tur zajmowało dotarcie do flag przy sporadycznej wymianie ognia z przeciwnikiem, lub gdy oddziały wymieniały ogień pomiędzy sobą przez całą grę siedząc między drzewami.
W Shock Force, takich nudnych akcji będzie na prawdę niewiele.

Największym szokiem dla weteranów serii, będzie chyba "kill factor" podczas wymiany ognia.
Przemieszczając oddział przez otwarty teren i będąc pod ostrzałem przeciwnika nawet z kilkuset metrów, możemy spodziewać się dosłownej anihilacji naszego oddziału w ciągu tury czy dwóch. Zbytniej osłony nie dają tez małe krzaczki czy niezbyt zagęszczony drzewostan.
Zresztą specyfika terenu Syrii nie daje nam zbytniej możliwości ganiania się po gęstych lasach i z takimi mapami spotkać się tylko możemy w scenariuszach tworzonych przez innych.,br> Misje dostarczone przez producenta, to albo walki na pofałdowanym "pustym" terenie, albo walki w terenie zurbanizowanym, który tylko pozornie daje ukrycie naszym jednostkom.
Oprócz potęgi ręcznego uzbrojenia żołnierzy musimy też liczyć się z pojazdami pancernymi, gdzie jeden czołg może zmienić całkowicie warunki na polu bitwy. Dodatkowo jest jeszcze wsparcie artyleryjskie, którego skuteczność jest kilkukrotnie wyższa od podobnego wsparcia w starych grach (można to porównać mniej więcej do ostrzału spottera +200 mm).

I właśnie już tutaj ukazuje się wyższość (moim nieskromnym zdaniem ;) ) trybu "RealTime" nad starym hybrydowym systemem.
W trybie "RTS" mamy o wiele lepszą kontrolę nad polem bitwy, bowiem możemy w każdej chwili reagować na wydarzenia, a nawet jeśli akcja dzieje się dla nas zbyt szybko, to zawsze możemy analizować i planować posunięcia z włączona pauzą.
Osobiście gdy gram, to praktycznie co chwila pauzuję grę by analizować, to co się dzieje podczas bitwy, bowiem naprawdę w "Shock Force" wystarczą chwile nieuwagi by cała potyczka zamieniła się w rzeź.
Oczywiście tryb "RealTime" z pauzą, niczego nie ułatwia i sama gra nadal potrafi być cholernie trudna, nawet jeśli gramy dzielnymi Amerykanami, którym w arsenale brakuje tylko bomby atomowej. ;D
Zdaję sobie sprawę, że dla miłośników dawnych części serii tryb "RTS" jest niejako "bluźnierstwem" i z pewnością jest im ciężko przekonać się do tego trybu, ale jeśli już w ogóle przekonają się do grania w Shock Force, to po pewnym czasie zorientują się iż RealTime daje o wiele większą swobodę podczas gry.

No ale by nie słodzić aż tak bardzo, należy też przedstawić i słabsze elementy gry.

O ile sam pomysł na współczesny teatr walki i to dodatkowo w tak specyficznej lokalizacji, jak Bliski Wschód należy uznać za nie tak wcale zły pomysł, to support producentów już na samym starcie gry jest tylko i wyłącznie porażką.,br> Można przeboleć asymetryczność konfliktu w takich warunkach bojowych i z użyciem jakże odmiennych armii (ultranowoczesne i doskonale wyszkolone oddziały USA przeciwko słabo wyszkolonym i pochodzącym z poprzedniej generacji uzbrojeniem), a nawet daje to całkiem dużą odmienność symulacji poszczególnych zadań. Jednakże bazowa kampania (nie aż taka obszerna) dla tylko jednej strony i wprost niewielka liczba pojedynczych scenariuszy, to ogromny minus w szczególności dla przeciętnego użytkownika, który nie ma ochoty na używanie edytora.
Wszystko wskazuje na to, iż wydawca jak najbardziej spieszył się z wydaniem gry (na co zresztą wskazywały początkowe i liczne błędy i problemy z grą, która nie została należycie przetestowana) i dlatego w tak słaby sposób zadbał o ten aspekt rozgrywki.
Zagłębiając się nieco bardziej w ten aspekt, wydaje mi się iż umiejscowienie teatru działań w Europie, nawet nie koniecznie we współczesnym okresie, a przykładowo w okresie "Zimnej Wojny" byłoby znacznie ciekawsze.
Jednak tutaj z pewnością zaważyły czas i ówczesne umiejętności i możliwości zespołu pracującego nad grą.
Teatr Bliskowschodni pozwolił na uproszczenie prac nad zobrazowaniem terenu i obiektów, choć brak symulacji wody, przeszkadza bardzo. Mimo wszystko gra oferuje mnóstwo pomysłów na wykonanie ciekawych scenariuszy, ale niestety trzeba poczekać aż ktoś je łaskawie opracuje.

Tutaj wypada jeszcze ponarzekać na sam edytor, który daje sporo możliwości, ale obsługa nim jest niezwykle toporna i mozolna. Także dość spora ilość elementów którymi możemy bardziej "urealnić mapę" (skrzynki, śmieci, latarnie uliczne, znaki drogowe, fontanny, ławki i tym podobne) bardzo cieszy, ale jeśli mamy ambicje stworzenia ładnie prezentującej się mapy, to rozmieszczenie tych wszystkich elementów strasznie wydłuża okres prac nad mapą.
Spowodowane jest to dość prymitywna obsługa owych elementów dekoracyjnych w trybie 3D i tutaj powinno być to moim zdaniem nieco usprawnione.

To co bardzo cieszy potencjalnych twórców, to z pewnością fakt, że od patcha 1.05 mamy możliwość modowania plików graficznych i dźwiękowych. Nie muszę chyba mówić, jak może to uatrakcyjnić rozgrywkę i powiem tylko, że są już prace nad przemienieniem jednostek Syryjskich w jednostki... Radzieckie, a grafika terenu dostosowana została do bardziej Europejskiego wyglądu. ;)
Sam przyznam że już jakiś czas pracuje nad pewnym modem, ale na razie "cicho sza", szczególnie w obliczu mojego gigantycznego lenistwa. ;D

Jeśli chodzi o przyszłość i rozwój gry, to jak na razie spodziewać się możemy dodatku "Marines", który oprócz jednostek Amerykańskiej Piechoty Morskiej i jej wyposażenia i pojazdów doda także kilka nowych jednostek Syryjskich, w tym czołgi T-90.
Prawdopodobnie ukaże się jeszcze co najmniej jeden dodatek, choć obecnie tylko możemy przypuszczać co będzie dodawał (być może w końcu symulacje wody oraz jednostki NATO lub Izraelskie).,br> Podejrzewam, że po wydaniu drugowojennej gry na silniku CMx2, Shock Force raczej już nie będzie wspierany, choć być może w przyszłości dodana zostaną jednostki Rosyjskie i teren pozwalający przenieść działania do Europy lub też wydany zostanie inny tytuł.

Cóż. Gra jest wyśmienita i mam nadzieję że ktoś w końcu się do niej przekona, jeśli wcześniej nastawiony był do niej sceptycznie. Naprawdę, to doskonały kontynuator serii i wypada się tylko cieszyć, że i realia drugowojenne zostaną przeniesione na nowy silnik gry, choć z pewnością znajdą się malkontenci.
Gry nie należy się bać, a po prostu grać i grać do upadłego. ;)


© meryphillia 2008

 

design: zama | modified by meryphillia